|

Łzy, mama i trudne chwile w Sewilli.

Te sceny z tegorocznego deadline day w La Liga zapadną w pamięć nie tylko fanom Realu Betis, ale też całej ligi. Pablo García, wychowanek Verdiblancos w ostatnim momencie przechodzi do Racingu Santander.

Pablo García to wychowanek Realu Betis, który przebił się przez wszystkie szczeble akademii, za każdym razem zostawiając za sobą wrażenie, że jest przyszłością tego klubu oraz oczywiście strzelając mnóstwo goli. Przekonywał do siebie każdego trenera na wyższym szczeblu, w tym Manuela Pellegriniego, co pozwoliło mu w 2025 roku zadebiutować przeciwko Mallorce.

Oferty za Hiszpana przychodziły do Sewilli dość często, zgłaszały się m. in. Olympiakos czy Hull City. Władze Realu oczywiście nie były chętne na puszczanie swojej wielkiej nadziei i w międzyczasie próbowały sprzedać innych swoich zawodników, bo wisiały nad nimi zasady finansowego fair play. Z upływem czasu nikt nie zgłaszał się po innych zawodników i władze klubu zrozumiały, że będą musiały sprzedać Garcíę. Wtedy do tej sagi wkroczył Racing Santander i wykładając ofertę w okolicach 5-5,5 miliona euro pozyskał piłkarza. Betis jednak, widząc w nim potencjał na wielką gwiazdę, dorzucił do umowy bonusy, które w przyszłości mają znacząco wzmocnić budżet klubu.

Transfer ten ma też drugą stronę medalu. Finansowe fair play ciążyło nad Realem Betis, ponieważ klub chciał zrobić miejsce w limicie płacowym dla Daniego Ceballosa, którego ostateczne przejście do Verdiblancos nie dziwi chyba żadnego fana hiszpańskiej piłki. 30-latek od dawna wyrażał chęć powrotu na „stare śmieci”, jednak kibice zarzucają mu, że nie zrobił tego gdy faktycznie miał okazję. W 2021 wysłana została do Realu Madryt pierwsza oferta za Ceballosa, ale ta transakcja nie mogła dojść do skutku, ponieważ kłóciłoby się to z zasadami finansowego fair play (cóż za ironia losu). Ale w 2023 taka transakcja byłaby całkowicie dozwolona i faktycznie taką Królewscy otrzymali, ale wtedy Ceballos wybrał Madryt i przedłużył kontrakt do 2027 roku.

Kibice Realu Betis zarzucają klubowi, że nie byli w stanie pozbyć się mniej znaczących graczy. Przez to po pierwsze z klubu musiał odejść właśnie Pablo García, żeby Dani Ceballos mógł przyjść. Po drugie nie mogli oni ściągnąć innych graczy, mówiło się m. in. o lepszym zastępstwie dla Sergi Antimiry. W efekcie za miejsce dla Daniego Ceballosa zapłacił Pablo García, który w przeciwieństwie do Daniego jest uważany za Betico. Dla wychowanka, który spędził w Betisie 15 lat, rozstanie z klubem było wyjątkowo trudne. Co ważne, nie tylko sam Pablo ciężko przeżywał rozstanie z klubem. Zapłakany ojciec Pabla podkreślał, że bardzo ciężko znoszą tę sytuację: „Bardzo późno powiedziano nam, że powinien odejść, te 15 lat to dla nas całe życie”. Jego matka równie zapłakana odwoziła go autem, kiedy nagrano te wzruszające sceny.

Dyrektor klubu, Ángel Haro, tłumaczy, że odejście Garcíi nijak ma się do przyjścia Ceballosa i, że w klubie było miejsce dla nich obu, w co kibice nie za bardzo wierzą oraz bardziej ich to rozwściecza. Betis chciał zrobić miejsce dla jednego wychowanka, a ostatecznie musiał pożegnać innego, który spędził w klubie 15 lat. W Hiszpanii trudno było o bardziej gorzki obraz deadline day.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *