Bezczynne Atletico na tle wszystkowiedzącego Athleticu.

Tylko najzagorzalsi kibice Athleticu Bilbao typowali taki przebieg spotkania, zaś żaden z fanów Atletico nie typował tak srogiej porażki. Materace przegrywają na wyjeździe 3:0, nie mogąc powstrzymać przewagi, na której budowanie pozwolili.

Zobaczyliśmy bardzo wysokie tempo od pierwszych sekund. Athletic zastosował wysoki pressing i dobrze czytał rozegranie Atlético. Goście potrafili jednak efektownie wychodzić spod pressingu, często wykorzystując szybkie podania i grę z pierwszej piłki. Więcej konkretów zobaczyliśmy po stronie Los Colchoneros, na przykład w drugiej minucie Lee Kang-In oddał strzał w słupek. Athletic umiał odpowiedzieć akcjami, ale słabo im szło oddawanie strzałów. Po kwadransie gry przewaga Atletico zaczęła rosnąć, zaczęli częściej dochodzić do tercji obronnej przeciwnika, mimo że cały czas dokuczał im pressing przeciwnika. Dobrze wyglądały ich kontrataki. Dzięki szybkim podaniom Atlético błyskawicznie przenosiło piłkę pod pole karne rywala. Żółtą kartkę w 30 minucie mógł obejrzeć De Galarreta, który agresywnym wślizgiem dopuścił się faulu taktycznego. Lwy dalej miały problem z wykorzystywaniem przewagi w postaci czytania gry. Po trzydziestej minucie defensywa Athleticu zaczęła popełniać błędy, które naprawiała szybkim zwiększeniem sił w sektorach, w których było to potrzebne. Pierwszą żółtą kartkę meczu otrzymał Lee Kang-In za spóźnioną próbę odbioru w ataku. Ukarany mógł też zostać Pubill za agresywne przetrzymywane Inakiego Williamsa w kontrataku.

Pierwsza połowa pozostawiła wrażenie, że goście otworzą wynik spotkania. Oba zespoły miały problem z wykończeniem, ale to Atletico stwarzało więcej okazji. W pierwszej połowie na wyróżnienie zasłużyli Baena, Lee Kang-In i Barrios po stronie Atlético oraz De Galarreta, Sancet i Gerenabarrena w barwach Athleticu.

Druga połowa zaczęła się od dwóch ciosów Athleticu. Oba zaczęły się od straty Rojiblancos po wznowieniu, ospała reakcja pomocy tworzyła dużą przestrzeń przed obroną. W 46. minucie strzał Inakiego Williamsa odbił się od Davida Hancki, z czego wyszła idealna wrzutka na Nico Williamsa. Ten z głowy uderzył w Jana Oblaka, ale nie mógł zareagować i piłka odbiła się od niego, wpadając do bramki.

Po wznowieniu Lookman stracił piłkę na rzecz Nico Williamsa, ten wyprowadził ją do przodu podaniem do brata. Napastnik oddał ją na prawe skrzydło do Roberto Navarry, który zmylił Grimaldo zejściem do środka i Pubill, mimo próby, nie mógł zablokować finezyjnego strzału po długim słupku. Piłka skończyła w siatce. Atletico się przebudziło i zaczęło szturm na bramkę rywali, ale znowu brakowało wykończenia. Postawa gospodarzy też nie pomagała, cały czas walczyli o kolejne bramki i nie dawali sobie wrzucić gola kontaktowego. Na wyróżnienie zasługuje sytuacja z 53 minuty, kiedy Lookman dostaje dobrą piłkę z drugiej flanki, ale doskakuje do niego Navarro, który najpierw ją odbiera, potem genialnie osłania ciałem i wyprowadza ją do przodu podaniem. Obiecująco wyglądały próby powrotu do żywych Grimaldo, który zaczął wyprowadzać w ataku dobre podania, żadne jednak nie zakończyło się strzałem. W 59. minucie na boisku zameldowali się m.in. Julian Alvarez oraz Cuti Romero. Cztery minuty później Nico Williams miał fantastyczną okazję do wyłożenia piłki Sancetowi, ale oddał niecelny strzał. Chwilę po tym Edin Terzić zdecydował się za wszelką cenę utrzymać przewagę zmieniając system gry na 5-4-1, co miało zwiększyć pewność w obronie i dobre zagęszczenie środka. Cholo Simeone odpowiedział formacją 3-4-3 i grą na jeden kontakt, nie pomogło to jednak się przedrzeć przez defensywę przeciwnika. Dzięki niemocy Atletico Athletic zdominował resztę spotkania. To oni teraz częściej byli przy piłce i efektowniej atakowali. Długo nie działo się nic niesamowitego aż do 90. minuty, kiedy Gerenaberrena otrzymał długą piłkę, zszedł do środka i podał na piąty metr, wślizg Cardoso zablokował to podanie jednak tak niefortunnie, że wyłożył ją Sancetowi a ten strzelił swoją zasłużoną bramkę. Nic więcej nie zobaczyliśmy a spotkanie skończyło się wygraną Athleticu 3:0.

W Athleticu zdecydowanie najlepszym piłkarzem był Oihan Sancet. Był opanowany przy piłce, sumienny i pracowity bez niej. Bardzo dobrze oceniał sytuację i gał tak, jak w danej chwili potrzebował tego zespół. Ukoronował swój występ golem, na którego zasłużył jak nikt inny na boisku. Na wyróżnienie też zasługują inni zawodnicy. Jesus Areso zagrał bardzo dobry mecz defensywny, kontrolując grę Lookmana i Grimaldo. Świetnie też wymieniał się pozycją ze stoperami. Robert Navarro podczas swoich 65 minut gry dał z siebie wszystko, pokazał dużo energii w pojedynkach z Grimaldo, strzelił kapitalnego gola. Pomagał również zespołowi w wyjściu ze swojej połowy i w odbiorze. Nico Williams mocno przyczynił się do obu trafień z początku drugiej połowy, a Inaki Williams zaliczył dwie asysty.

W Atletico ciężko wskazać jasne punkty, ale najmniej winny porażki jest Pablo Barrios. Dobrze czytał grę, tworzył dogodne okazję i popisywał się tym do czego zdążył nas przyzwyczaić, czyli odbiorem, techniką i kreatywnością. Na plus zagrali też Marc Pubill i Marcos Llorente, ten pierwszy za dobrą pierwszą połowę, choć w drugiej łatwo było go sprowokować, a drugi za dobrą grę na obu frontach, choć swoich rajdów w pole karne nie mógł dobrze wykończyć, ponieważ nie miał nikogo na domknięciu.

Na osobną kategorię zasługuje Julian Alvarez, który mimo wielkiej sagi transferowej do Barcelony, zagrał dobrze, wniósł energię, pokazał chęć do gry pokazując się do podań, schodząc głębiej po piłkę. Czysto piłkarsko pokazał to, z czym kojarzony był z poprzednich sezonów, ale miał problemy z koncentracją, co przełożyło się na dwie proste straty.

Zdecydowanie słabo zagrał Alejandro Grimaldo, który pokazał swoje deficyty defensywne, ale mimo swoich akcji ofensywnych, nie zmienił swojego występu na lepsze, mało produktywny występ Ademoli Lookmana, nic nie zmienające wejście Johnnego Cardoso.

W tym meczu zobaczyliśmy gospodarzy, którzy zdecydowanie lepiej przygotował się do tego spotkania, wiedzieli jak chce grać Atletico i wykorzystali tę wiedzę do przecinania podań, przeszkadzania w wyprowadzaniu piłki i cichym budowaniu przewagi. W pierwszej połowie nie mogli tego przekuć na gole, w drugiej jednak wywołali lawinę, która porwała cały skład Atletico. Goście zaś zagrali futbol nieprzygotowany, chaotyczny i wycofany. Próbowali grać w pole karne do napastnika, którego tam nie było, ani Baena ani Kang-In nie spełnili się dzisiaj w tej roli. Na początku spotkania miało się wrażenie, że pressing gospodarzy w ogóle im nie przeszkadza i dwoma podaniami mogliby stworzyć okazję bramkową. Oni jednak nie wiedzieli co zrobić z przewagą, która już miała nie wrócić w drugiej części spotkania. Reakcja Cholo na zmianę systemu u Terzicia była nietrafiona i przysporzyła więcej problemów. Athletic niekoniecznie dominował piłkę, dominował informacją o tym, gdzie piłka za chwilę się znajdzie.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *